Accept - Blood of the nations

Po dwóch zapowiedziach w postaci singlowych The Abyss i Teutonic Terror można wreszcie posłuchać całego albumu. Albumu starannie skrywanego przed opinią publiczną, która musiała zadowolić się tylko i wyłącznie wyżej wymienionymi kawałkami. No więc już jest i trzeba powiedzieć jedno – nowy, odświeżony zespół, wrócił z nową, atrakcyjną formą prezentowania materiału. Czy to jeszcze jest Accept? Na to pytanie odpowiem Wam za chwil kilka. Póki co – grupa po prostu morduje.

Można było obawiać sie powrotu tej załogi, to zrozumiałe, zwłaszcza, że dostaliśmy do rąk dwa różne kawałki na zachętę.Z tej dwójki teutoński terror wydawał się najlepszy i wielu na pewno szykowało się to stwierdzenia, że jest to „taki tam sobie Accept jak zwykle”. Nic bardziej błędnego. Takie powroty bywają i niebezpieczne i ryzykowne. Ten udał się znakomicie. Teraz po kolei. Beat The Bastards to tylko jest przedsmak tego, co czeka słuchacza na tym krążku. Tego albo trzeba posłuchać i dać się zabić, albo od razu paść trupem. Innej możliwości nie ma. Otwieracz po prostu bardzo dobry. Zespół umiejętnie i co tu dużo gadać, sprytnie nie wytacza od razu wszystkich dział od razu i stopniuje napięcie aż do końca płyty. A jeśli ten pierwszy utwór jest bardzo dobry, to Teutonic Terror jest po prostu wyśmienity. Tego nie zauważy tylko głuchy. Tak się gra tradycyjny heavy metal na poziomie ekstraligi. Znane wcześniej The Abyss, choć dobre i tytułowy Blood Of The Nations są przydługie i jednak nieco przekombinowane. No, ale potem mamy przekillera w postaci Shades Of Death. Wspaniały, klimatyczny początek, kapitalny riff, niepokojący, duszny klimat i Tornillo na pierwszym planie rozrywający ofiary na strzępy, cały w ich krwi. Tak to widzę. I ten refren! Shades of Death… I te wokalne mruczando. Może sie wygłupię, ale to bodaj najlepszy refren w tym roku. Wolno, majestatycznie i walcowato, rozrywani na strzępy przez Tornillo, który spokojnie goni kaprala do kąta. Z kolei Locked And Loaded to Ekspres transsyberyski, albo nawet TJV. Pędzący na złamanie karku. Niemiecki, ale jakże brytyjski w swej elegancji wykonania. Kill The Pain… cudowny, po prostu cudowny. Napiszę jedno – Mark WIELKIM wokalistą jest i basta. Smutek, rezygnacja, litr wódki i niewesoła historia w tle. A po nocy przychodzi dzień… Przy okazji mam tu takie skojarzenie z MEZARKABUL – tam bylo „Give me something to kill the pain”. Lekarstwa jako takiego nie było. Tu jest odwrotnie. Tornillo robi niesamowite rzeczy ze swoim głosem i to nie tylko w Kill The Pain. Smucić się jednak za dużo nie można i zaraz potem mamy pędzący niczym bajkowy struś „beep beep” Rolling Thunder. Klasyczne heavy w doskonałej oprawie. Okna w dół, gaz w podłogę i jazda. Dalej mamy równie dobry Pandemic, a potem popis Tornillo w New World Comin’. Bardzo rockowe, z dużą dawką AC/DC, ale Mark to młodsza wersja Johnsona i musiało tego rocka trochę być. No, zniszczył po prostu. Te westchnięcie po prostu niszczące. Nie każdy wokalista może pozwolić sobie na takie rzeczy. No Shelter to jest mistrzostwo. Tak się gra heavy. Każdy, kto powie złe słowo o tym kawałku, już nie żyje. Co za swoboda w operowaniu prostymi rozwiązaniami. No i bas. W No Shelter włóczy po ziemi. Baltes ma ogromne wyczucie. No, fantastyczny i tym razem wyeksponowany jak należy. Nie spodziewałem się, że Accept może nagrać taki album. I nic chyba w tym dziwnego. Przecież ten zespół od dawna nie był w formie. Tym bardziej cieszy klasa po 14 latach. Wydawnictwo kończy niszczący Buckett Full Of Hate. Młot na pozerów. A potem wszystko może zaczynać się od początku. Taką mam myśl: ta płyta jest strasznie wojenna, no nie mogę się opędzić od tego uczucia. Te zimne chórki, twarde gitary i napierdalająca sekcja jednak robią swoje. Jest twarde, teutońskie granie. Bez kwadratowości, ale z ogromna dawką przebojowości i świeżego spojrzenia.

A wiec, czy to jest jeszcze Accept, czy też zespół pod tym szyldem jako marka znana i lubiana? Bo mam pewne wątpliwości. Raczej została tylko formuła Accept. To już nie jest ten sam zespół. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to LP bardzo dobry. Są słabsze momenty, ale w ogólnym rozrachunku niewiele obniżają notę końcową. A ta po prostu musi być wysoka, co najmniej 9/10.
Polecam.

Vincent

Najnowsze artykuły
Black Widow Radio Czat
Anonim2466
Uwielbiam taki Metal miazga.
Anonim2470
Ktoś wie gdzie można Bizona spotkać?
Anonim2466
Dlaczego teraz nie piszę co jest teraz grane ?
Anonim2466
Fantastyczne Metalowe kawałki lecą.
Anonim2466
Niestety nie wiem ja tylko Bizona słyszę podczas listy.
Anonim2466
Super muza BWR rządzi Dobranoc wszystkim ja sobie jeszcze posłucham.
Bizon
Witam wszystkich. Chciałbymogłosić ze spowodu choroby dziszejszy strim sie nie odbędzie. Zapraszam wszystkich gorąco na przyszłytydzień.
Anonim2750
Dobry Bizonie choroba nie wybiera życzę zdrowia i szybkiego powrotu do nas smile
Anonim2791
Dobry wieczór to jest audycja Extreme Metal ale pierdzielnięcie yeaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaah smile
Anonim2791
Zajebiście że jest jakaś fajna Metalowa audycja.
Anonim2791
Słychać Czarną Wdowę jak ja tęskniłem smile
Anonim2791
Troszkę radio szumi.Ale to jest Metalowy czad świetny zespół.
EwaMartinez
Aphesis.jpg
EwaMartinez
Sinful.jpg
EwaMartinez
1. Introspection-Brasil 2. Aphesis-Hawaii 3. Dark Phantom -Iraq 4. Sinful-Russia 5. Ancient sphereS-Costa Rica 6. The Fallen Prophets - South Africa 7. Sodoma-Brasil 8. Old Throne-Mexico
Bizon
sorki ale dziś nie maa audycji z powodu choroby!
Anonim4003
czemu na John doe nieda się głosować?
Anonim4059
Dlaczego nie wyłączyliście już głosowania na siarczystą listę ?
Anonim4232
witamy wszystkich bardzo serdecznie !!
EwaMartinez
hello! smile
Kostek
Siemanko wink
Czarna Wdowa
jutro audcyja !!
Anonim5291
zaraz zaczynamy laugh
Anonim5301
SALIDOS DESDE MEXICO
Czarna Wdowa
Nowa wersja Siarczystej Listy Przebojów juz wjechala na salony laugh
Liczba użytkowników: 1

Dostosuj