Angelus apatrida - clockwork

Na ten zespół zwróciłem uwagę właściwie przypadkiem, przeglądając nowości ze światka nieco mocniejszego, metalowego grania. Wtedy też udało mi się obejrzeć promocyjny klip do pilotującego album singla Blast Off. Nie powiem, spodobało mi się z kilku co najmniej powodów. Ale o tym pozwólcie – za chwil kilka.

Angelus Apatrida to młody zespół hiszpański, istniejący 10 lat z trzema już krążkami na koncie: Evil Unleashed z roku 2006, Give ‚Em War oraz omawiany dziś przeze mnie Clockwork. Krążki z lat wcześniejszych otrzymywały bardzo różne noty, w większości dość przychylne. Przyznam, że nie znam ich dorobku, ale za sprawą wszechobecnych porównań do takich tuzów jak Megadeth, Whiplash, czy wreszcie Annihilator zamierzam wkrótce nadrobić to pożałowania godne niedopatrzenie. Te porównania do tych wielkich ekip nie wzięły się znikąd, tu wszystko jest podobne, choć nie może być mowy o jakimkolwiek zrzynaniu. Tak więc zaopatrzyłem się w ten LP po wysłuchaniu zaledwie jednego kawałka, a patrząc na okładkę wiedziałem już, że z byle czym do czynienia mieć nie będę. Interesujący jest już wstęp do płyty. Tykanie zegara i gitary witają nas w The Manhattan Project. Ciekawy wstęp, którego nie powstydziłby się sam szef Annihilatora. Ładna miniatura, która ma nas przygotować na przyjęcie pierwszego ciosu w postaci wspomnianego już Blast Off. Tu zaczyna się atak zmasowanych gitar, podparty natarciem garów, a wszystko podlane sosem wokali przypominające porykiwania panów Warrena Conditi czy Dave’a Mustaine’a. Czuć w tym ducha starego thrashu, jest coś z Annihilator, Megadeth, Whiplash, a nawet riffowanie w stylu wiosłowych z Arch Enemy. Proszę zwrócić uwagę na fajnie pomyślany refren w stylu Megaśmierci. Natomiast takiego grzania jak w Of Men And Tyrants nie powstydziliby się panowie z Exodus. Należy jednak znów pogratulować bardzo udanego refrenu i równie świetnych, melodyjnych zwolnień. Uśmiechnąłem się słuchając, jak wokalista usiłuje naśladować wrzaski Zetro Souzy. To nie to samo, ale słucha się bardzo dobrze. Tytułowy Clockwork to nic innego jak bardziej agresywne Megadeth z „Rudzielcem” za mikrofonem w pełni sił. Podobają mi się grajace unisono dwie gitarki i świetnie radząca sobie z tym sekcja. Mało kiedy słyszy się, by basista i bębniarz nie pogubili się, gdy wiosłowi grają razem solo. Devil Take The Hindmost bez wątpienia zaliczyć należy do najlepszych utworów na tej płycie. Utwór nieco łagodniejszy, ale cholernie melodyjny, z fajnymi rozwiązaniami i zawodową solówką w stylu samego Jeffa Watersa. No i te wokale podchodzące pod wrzaski Souzy. Bardzo fajny miks melodyjnych patentów Megadeth i Exodus. To naprawdę musi się podobać. The Misanthropist to coś z nieco innej beczki. Nadal thrash metal, ale miejscami już nieco płynący, choć tu chyba zespół to zauważył i zaserwował fajne, melodyjne, może nawet nieco rockowe wyjście z tej sytuacji. Szkoda tylko, że tak nachalnie kojarzy mi się to wszystko z pewną płytą Whiplash. No, ale nic. Legally Brainwashed to kolejny bardzo dobry kawałek, który bez wątpienia zaliczyć należy do najlepszych na tej płycie. Oczywiście nadal mamy do czynienia z wysokooktanowym thrashowym grzaniem, ale bardzo podobają mi się te nienachalne podjazdy pod sławny H-Team. Użyte umiejętnie tylko raz w jednym miejscu i dlatego tak interesujące. Get Out Of My Way to znów powrót do tego nieco bardziej agresywnego, aczkolwiek nie pozbawionego melodii grania pod Megadeth. Szkoda mimo wszystko, że zespołowi brakuje jednak pomysłów by pociągnąć temat dalej, po raz kolejny całość zaczyna nudzić i po prostu płynąć. Tak jest niestety w następnym My Insanity, gdzie mamy miks rozwiązań i patentów znanych z Megadeth i Whiplash. Fajnie, w porządku, ale gdzie w tym nuta tego szaleństwa i agresji, które cechowały pierwszych kilka utworów? Znajdzie się wprawdzie coś jeszcze z Annihilator, ale to jednak nie wystarczy. Całość nieco podciągają solówki i wspaniale grająca sekcja. Mimo wszystko trochę to rozczarowuje. Warto było jednak czekać na taki kawałek jak One Side One War. No, po prostu niemożebny hit, to raz. Po drugie, wraca ta agresja i furia zniszczenia. Po trzecie, znów są pomysły i precyzyjna ich realizacja. I ten refren ze znakomitą solówką. Po prostu MLASK. Zaryzykuję stwierdzenie, że jest to najlepszy kawałek na całym wydawnictwie. Wszystko aż pachnące dokonaniami Jeffa Watersa. I te króciutkie zwolnienie! Myślę, że wymagający szef Annihilator byłby bardzo zadowolony z takiego naśladowania. Into The Storm już naturalnie nieco słabszy, ale te grzanie miejscami w stylu ekipy Hunolta musi się podobać. Rzecz jasna motoryka i melodyjność bez zarzutu. National Disgrace już nieco wolniejszy, troszeczkę jakby w stylu Dublin Death Patrol czy może Testament. To oczywiście nie jest zarzut, wręcz przeciwnie. Fajnie wypada tu ten mustainowy wokal. Utwór ten kończy podstawową zawartość Clockwork. Na niektórych wydaniach jako bonus dodano cover Iron Maiden – Be Quick Or Be Dead. Klasyk Dziewicy na thrashowo? Czemu nie. Oczywiście to nie to samo, ale chyba w tym konkretnym wypadku nikt nie oczekiwał idealnego naśladowania. Zagrany sprawnie i z jajem coverek, to wszystko.

Kiedyś w jakimś miejscu postawiłem tezę, że w muzyce metalowej następuje lub może już nastąpiło przebiegunowanie. I coś w tym jest, bo coraz częściej i coraz odważniej do głosu dochodzą zespoły z tych bardziej „egzotycznych” stron świata. I czynią to bez żadnych kompleksów względem bardziej utytułowanych kolegów po fachu. Zespołowi Angelus Apatrida do statusu megagwiazdy jeszcze brakuje, ale jeśli nadal solidnie będą pracować, to wróżę im różową przyszłość, zwłaszcza, że dinozaurom thrashu nie jest dane żyć wiecznie. Świeża krew jest potrzebna. Tu i ówdzie transfuzja już się dokonuje. I bardzo dobrze. Na koniec nota. Patrzę na ten krążek łaskawym okiem, ale że miejscami niestety smutnym okiem spoziera nuda, przeto dam 7,5/10. Życzę im dalszych sukcesów i mocno trzymam za nich kciuki. Zainteresowanym umiarkowanie polecam.

7,5/10

Vincent

Najnowsze artykuły
Black Widow Radio Czat
Anonim2466
Uwielbiam taki Metal miazga.
Anonim2470
Ktoś wie gdzie można Bizona spotkać?
Anonim2466
Dlaczego teraz nie piszę co jest teraz grane ?
Anonim2466
Fantastyczne Metalowe kawałki lecą.
Anonim2466
Niestety nie wiem ja tylko Bizona słyszę podczas listy.
Anonim2466
Super muza BWR rządzi Dobranoc wszystkim ja sobie jeszcze posłucham.
Bizon
Witam wszystkich. Chciałbymogłosić ze spowodu choroby dziszejszy strim sie nie odbędzie. Zapraszam wszystkich gorąco na przyszłytydzień.
Anonim2750
Dobry Bizonie choroba nie wybiera życzę zdrowia i szybkiego powrotu do nas smile
Anonim2791
Dobry wieczór to jest audycja Extreme Metal ale pierdzielnięcie yeaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaah smile
Anonim2791
Zajebiście że jest jakaś fajna Metalowa audycja.
Anonim2791
Słychać Czarną Wdowę jak ja tęskniłem smile
Anonim2791
Troszkę radio szumi.Ale to jest Metalowy czad świetny zespół.
EwaMartinez
Aphesis.jpg
EwaMartinez
Sinful.jpg
EwaMartinez
1. Introspection-Brasil 2. Aphesis-Hawaii 3. Dark Phantom -Iraq 4. Sinful-Russia 5. Ancient sphereS-Costa Rica 6. The Fallen Prophets - South Africa 7. Sodoma-Brasil 8. Old Throne-Mexico
Bizon
sorki ale dziś nie maa audycji z powodu choroby!
Anonim4003
czemu na John doe nieda się głosować?
Anonim4059
Dlaczego nie wyłączyliście już głosowania na siarczystą listę ?
Anonim4232
witamy wszystkich bardzo serdecznie !!
EwaMartinez
hello! smile
Kostek
Siemanko wink
Czarna Wdowa
jutro audcyja !!
Anonim5291
zaraz zaczynamy laugh
Anonim5301
SALIDOS DESDE MEXICO
Czarna Wdowa
Nowa wersja Siarczystej Listy Przebojów juz wjechala na salony laugh
Liczba użytkowników: 1

Dostosuj